Bluszcz pospolity, o pięknych, zielonych liściach, możemy podziwiać w naszych ogrodach, parkach konstancińskich, na cmentarzach, jak również w okolicznych lasach jako roślinę runa, wspinającą się na pnie drzew. Jest jedynym rodzimym gatunkiem bluszczu, a zarazem jedynym rodzimym pnączem zimozielonym.
Bluszcz jest bardzo długowieczną rośliną, w sprzyjających warunkach potrafi żyć kilkaset lat. W wielu kulturach symbolizował żywotność, wierność i trwałość. Zwany był Drzewem Ozyrysa, grecki Dionizos został ocalony przez bluszcz, wieniec z bluszczu zdobił głowę Muzy Talii. Przy pomocy jego porowatego drewna starożytni próbowali oddzielić wodę od wina. Celtowie uważali go za boga zimy – Zielonego Męża. W Europie zdobiono nim domostwa w czasie świąt zimowych. W języku staropolskim występował pod nazwą brzostan, brzestan, brzeszczan.

Fot. Ralph z Pixabay
Pnącze to jest ozdobne nie tylko z liści, które od starożytności są motywem zdobniczym w sztuce. Jego pojedyncze kwiaty są niewielkie i niepozorne, ale kwiatostany wyglądają jak zielonkawa, puchata kula. Kwiaty bluszczu wytwarzają dużo pyłku i nektaru, wabiąc pszczoły jeszcze we wrześniu (jest późnym pożytkiem), jak również muchy, osy i trzmiele, rzadziej motyle.
Owoce, które są najbardziej trującym organem bluszczu, dojrzewają wiosną w roku następnym. Są granatowe, kuliste, zebrane w kulisty owocostan. Pomimo że zawierają żywice, w śnieżne zimy są zjadane po kilka sztuk przez ptaki (np. kapturkę, drozdy, pliszki), które w ten sposób przyczyniają się do jego rozsiewania.
Właściwości uzdrawiające
Bluszcz jest rośliną leczniczą, ale zarazem trującą, więc samodzielnie NIE polecam przygotowywać z niego mikstur. Ale w zielarniach można nabyć gotowe preparaty z bluszczu o działaniu wykrztuśnym, rozkurczowym, antybakteryjnym i przeciwzapalnym, np. syrop można podawać nawet dzieciom w czasie kaszlu, przy zapaleniu oskrzeli, ściśle przestrzegając sposobu dawkowania na opakowaniu. Przeciwskazaniem do stosowania jest ciąża.
Jako zioło trujące, zdecydowanie NIE nadaje się do jedzenia – powoduje pieczenie w ustach, biegunkę, skurcze, może spowodować zatrzymanie oddechu. Świeży sok z bluszczu może działać drażniąco na wrażliwą skórę. Bluszcz jest trujący także dla psów, kur, bydła, owiec i saren.
Wyciągi z bluszczu są stosowane zewnętrznie. Pomagają przy RZS. Balsamy wcierane np. w skórę na udach, biodrach, brzuchu wspomagają redukcję cellulitu, ujędrniają skórę, zmniejszają obrzęki, wzmacniają naczynia krwionośne, łagodzą podrażnienia i przyspieszają spalanie tłuszczyku.
Liście bluszczu bogate są w saponiny, flawonoidy (rutyna), fenole, garbniki, kwasy organiczne, żywice.
Ze względu na zawartość saponin w ilości nawet 5% bluszcz jest naturalnym „mydłem”. Wodny wyciąg z niego rozpuszcza tłuszcze, można płukać nim włosy (ulegają przyciemnieniu). Z ewentualnym dodatkiem sody jest świetny do prania.
Żywica, której jest najwięcej w owocach, używana jest jako kadzidło.
Bluszcz – wymagania bytowe
Bluszcz wspina się i utrzymuje samodzielnie na podporach, na ścianach, skałkach, przy pniach drzew dzięki powietrznym korzeniom czepnym. W naturze dorasta do ok. 20 metrów wysokości. Warto go sadzić przy nieuszkodzonych ścianach. Będzie je chronił przed wilgocią, izolował budynek dzięki poduszce powietrznej. Nie należy go sadzić przy ścianach z popękanym tynkiem, gdyż korzenie czepne przyczynią się do szybszego zniszczenia ściany.
Lubi cieniste i półcieniste stanowiska oraz wigotne gleby. W mroźne zimy może przemarzać.
Jest odporny na zanieczyszczenia powietrza, ale bardzo szkodzi mu sól w glebie.
W ogrodzie może rosnąć bezpośrednio w gruncie, przy drzewie, pergoli, altance, jako roślina okrywowa, a jeśli mamy taras lub balkon – w dużej donicy lub skrzyni, ale wtedy urośnie do wys. ok. 2 metrów, nie wytworzy korzeni czepnych, nie zakwitnie, przeżyje nie więcej niż 10 lat.
Jako że jest to roślina bardzo zmienna, wyhodowano wiele odmian bluszczu, różniacych się pokrojem, tempem wzrostu, kształtem i kolorem liści.



