W centralnej części Parku Zdrojowego znajduje się tężnia solankowa – to tutaj w każdy weekend widujemy setki, jak nie tysiące turystów i mieszkańców. Niewielu z nich zdaje sobie sprawę, że 300 metrów od tężni, u zbiegu ulic Antoniego Wierzejewskiego i Jagiellońskiej znajduje się piękna majestatyczna willa, o której jakby świat zapomniał. „Biały Dworek”, bo o nim mowa, to piękny i pomału niszczejący zabytek, który dalej jest zamieszkany przez jedną rodzinę zasiedloną tu w czasie „kwaterunku”. Jego bryła jest niesamowita – gdy obchodzimy budynek dookoła, żadna strona w niczym nie przypomina sąsiedniej. Willa została wybudowana najprawdopodobniej w 1912 roku według projektu Tadeusza Zielińskiego dla Tadeusza Łebkowskiego, który po kilku latach zbył nieruchomość na rzecz Józefa Landaua – żydowskiego przemysłowca branży chemicznej, który zmarł w 1944 roku.
W latach późniejszej PRL znajdował się tutaj Oddział Dziecięcy Skolioz i Ofiar Choroby Heinego-Medina STOCER. Zanim jednak w „Białym Dworku” pojawiły się dzieci, w willi tej zapisano jedną z najczarniejszych kart historii dzisiejszego Konstancina. W 1945 r. w budynku powstała zamiejscowa placówka Urzędu Bezpieczeństwa z Piaseczna. Na wiele lat została ona okryta ciemnym całunem tajemnicy, aż do momentu, kiedy to po wielu latach starań Pana Janusza Kłosa 17 maja 2019 roku odsłonięta została tablica upamiętniająca ofiary tutejszego UB. Wspomniana jest na niej jedyna „oficjalna” ofiara „Białego Dworku”, czyli trzydziestojednoletni st. strz. Henryk Stokowski ps. „Jaskółka”, żołnierz AK batalionu „Krawiec”. Staraniem jego rodziny Instytut Pamięci Narodowej w 2015 r. udostępnił dokumentację, która wskazała, że „Jaskółka” zmarł 28.09.1945 r. na skutek przesłuchania w placówce UB w Konstancinie. Na platformie YouTube można obejrzeć krótkometrażowy film Tajemnice Białego Dworku, przedstawiający ostatnie chwile Henryka Stokowskiego i walkę jego rodziny o pamięć o nim. W najbliższym czasie zostanie wydana książka opisująca działania piaseczyńskiego UB autorstwa małżeństwa Ewy i Włodzimierza Bagieńskich.
Żyjącą ofiarą „Białego Dworku” jest Pani Barbara Kulińska-Żugajewicz, mieszkająca w Klarysewie. Była sanitariuszką Narodowych Sił Zbrojnych batalionu „Mączyński”. Jej historię można poznać, oglądając na platformie tvp.vod.pl krótki i bardzo wzruszający film Odnaleziony walc w reżyserii Julity Wołoszyńskiej-Matysek.
Gdy pierwszy raz dowiedziałem się o dramacie, jaki rozegrał się w „Białym Dworku” postanowiłem przyjrzeć się bliżej tej nieruchomości. Od razu wypatrzyłem słabe punkty zabezpieczeń i udało mi się dostać do … piwnic willi. Po chwili eksploracji moim oczom ukazały się na ścianach grypsy ludzi, którzy byli tutaj więzieni. Pod koniec listopada tego roku remontowano dach jednego z domów w Czarnowie (okolicznej wsi) i odnaleziono depozyt z pamiętnikami, notatnikami i elementami munduru Henryka Stokowskiego. Jaki będzie ich dalszy los – nie wiem, ale jako miłośnik historii Konstancina będę bacznie się tej sprawie przyglądał.
Do zobaczenia na szlaku!
Rdzenny mieszkaniec Konstancina, pasjonat jego historii, gawędziarz, prowadzi dwie strony na FB „Urbex Konstancin”, gdzie pokazuje zapomniane zakamarki gminy, oraz „Wycieczki po Konstancinie”, gdzie można wspólnie z grupą turystów wybrać się na wycieczkę i poznać różne historie tego jakże fascynującego miasta.



