Sowa nad Wisłą w Gassach – lato 2024 r.
Niestety nie wiemy, czy to był puszczyk, czy jakiś inny gatunek. Sowy mają doskonały słuch, choć nie posiadają uszu zewnętrznych, a jedynie otwory słuchowe ukryte pod piórami. Charakteryzują się one również doskonale rozwiniętym wzrokiem, dostosowanym do widzenia w słabym oświetleniu, gdyż żerują wieczorem i nocą. Latają bezszelestnie, co jest rzadko spotykane wśród ptaków.
W greckiej mitologii sowa była towarzyszem Ateny, bogini mądrości. Atena ceniła sowy za ich ostrość wzroku i zdolność do widzenia w ciemnościach. Te cechy były metaforą wglądu, intuicji i zdolności do poznawania ukrytych prawd. Jednak w wierzeniach ludowych sowa była posłańcem śmierci i nieszczęścia. Należały do ptaków złowróżbnych wraz z wronami, czajkami i kawkami. Pojawienie się sowy traktowano jak zły omen, zwiastujący śmierć bądź przynoszący pecha. Ptaki okryte złą sławą w tym sowy tępiono i zabijano. Wierzono także w magiczną moc ich piór czy kości.
Na szczęście dziś te piękne ptaki można spotkać także w konstancińskich okolicach. A w lutym rozpoczyna się ich sezon godowy, zatem typowe pohukiwania słychać będzie w całej okolicy. Warto wiedzieć, że nie wszystkie sowy pohukują – jeden z odgłosów sowy pójdźki ma dźwięk zbliżony do miauczenia kota.

Mieszkanka Konstancina-Jeziorny, poszukująca piękna nawet tam, gdzie trudno je odnaleźć.



