Czasy najdawniejsze
Historia Konstancina zaczyna się oczywiście dużo wcześniej niż opowieść o Potulickich. W średniowieczu przez tereny nadwiślańskie naszej gminy przebiegał ważny szlak handlowy, prowadzący z Torunia przez Płock, Zakroczym, Warszawę, Czersk, Sieciechów, Kazimierz, Lublin, Chełm do Kijowa. Z czasem znaczenia nabierał spław towarów także Wisłą, co miało wpływ na powstawanie w okolicy osad, których mieszkańcy świadczyli różnego rodzaju usługi na rzecz kupców.
Pod koniec XVII wieku zbudowany został dwór w Oborach.
W XVIII w. nad Wisłą (nie tylko w okolicy Konstancina) zaczęli się pojawiać Olędrzy (także Olendrzy). Czyli osadnicy wyznania ewangelickiego, którzy pochodzili z Holandii (Fryzja) i Niemiec, a później z ziemi pomorskiej, kujawskiej i z Prus. Znali się oni na technikach melioracyjnych. W krajach, z których się wywodzili, gospodarka wodna nadrzeczna w zakresie odwadniania i nawadniania terenów była dużo bardziej rozwinięta. Nadwiślańscy właściciele ziemscy zawierali z nimi kontrakty, w myśl których mieli oni zajmować się gospodarowaniem na terenach zalewowych, w tym melioracją tych obszarów. Olędrzy wraz ze rdzenną ludnością polską tworzyli na terenach nadwiślańskich (od Saskiej Kępy i Siekierek po ujście Pilicy i Wilgi) kulturę Urzecza.
Jak powstawało uzdrowisko?
Historia Konstancina – wersja oficjalna

Kiedy zmarła właścicielka dóbr oborskich Maria Grzymała-Potulicka, jej siostra Konstancja z Potulickich Skórzewska poprosiła swojego syna hr. Witolda Skórzewskiego o zajęcie się spadkiem po zmarłej siostrze. W 1897 r. hrabia wydzielił 261 działek leśnych po ok. 3200 m kwadratowych każdą. Następnie doprowadzono do tych terenów linię kolejki wilanowskiej, urządzono park w stylu angielskim, w którym nie zabrakło kortów tenisowych oraz hotelu z restauracją. Nowo powstała osada została nazwana od imienia matki założyciela. Takie warunki zapewniły natychmiastowe zainteresowanie bogatych przemysłowców, fabrykantów, artystów, arystokracji, prawników i lekarzy. W ten sposób Konstancin stał się letniskiem dla warszawiaków. Zachęceni sukcesem Konstancina właściciel wsi rycerskiej Skolimów oraz właściciel Chylic także przeznaczyli część swoich majątków pod parcelację i sprzedaż, co w połączeniu z lokalnym mikroklimatem przyczyniło się do powstania letnisk także w tych miejscowościach. W latach dwudziestych XX w. Skolimów został połączony administracyjnie z Konstancinem w gminę wiejską.
Okiem historyków, czyli poprawki do wersji oficjalnej
(na podstawie opracowań zamieszczonych w Portalu Historycznym OkoliceKonstancina.pl oraz w Wirtualnym Muzeum Konstancina)
Przede wszystkim wyjaśnienia wymaga fakt, że źródeł historycznych akurat z czasów powstawania gminy Konstancin jest wyjątkowo mało. A to utrudnia jednoznaczne określenie faktów. Ale do rzeczy:
Niedawno okazało się, że Konstancja… miała na imię Marianna (a dokładniej Marianna Konstancja). W majątku Obory istniały liczne folwarki, a jednym z nich była Konstancya. Wówczas często folwarki nosiły imiona kobiet z rodów ziemiańskich.
Paradoksalnie zalążkiem idei letniska w folwarku Konstancja nie była śmierć dziedziczki, a… Powstanie Styczniowe. A w zasadzie jego skutki, czyli uwłaszczenie wprowadzone na terenach zaborców. Do 1864 r właściciele ziemscy, rozparcelowując swe ziemie, po wycięciu lasu, zakładali czynszowe osady-kolonie. Uwłaszczenie zakazywało tych praktyk, gdyż zarządzono likwidację wsi w dotychczasowym jej kształcie i nadanie ziemi chłopom, którzy tam mieszkali. Pomimo płaconych im odszkodowań właściciele ziemscy wpadli w kłopoty finansowe. Przyzwyczajeni do prowadzenia swoich spraw w realiach gospodarki opartej na modelu pańszczyźnianym musieli szybko odnaleźć się w nowej sytuacji. Same wycinki lasów nie zaspokajały potrzeb finansowych. Kasper hrabia Potulicki, ówczesny właściciel majątku Obory, był sprawnym ekonomistą i dobrze radził sobie z zarządzaniem majątkiem. Jednak i on borykał się z tymi samymi kłopotami co pozostali ziemianie.
Szczęśliwie w tamtym czasie dużo się zmieniało w społeczno-gospodarczym postrzeganiu rzeczywistości. Przede wszystkim rosła moda na posiadanie willi wypoczynkowych na obrzeżach miast. Sukcesy święcił Otwock, letnikom wynajmowano wiejskie kwatery w Powsinie czy Jeziornie (choć warunki lokalowe pozostawiały wiele do życzenia). Jednocześnie coraz popularniejsze stawały się udogodnienia, takie jak kanalizacja, elektryczne oświetlenie, podróżowanie koleją – która była coraz bardziej rozbudowywana.
Na podstawie analizy zachodzących zmian Mieczysław hrabia Potulicki wymyślił formułę konstancińskiego letniska, która mogła uratować finanse rodziny. Ideę próbowała wdrożyć w życie początkowo w 1895 r. Maria Potulicka, która zaplanowała budowę w lesie domów przeznaczonych wyłącznie na wynajem dla letników. Informacja o nich pojawiała się w prasie na głównych stronach gazet. Dziś nie wiadomo czy pomysł z domkami został ostatecznie zrealizowany. Ale na pewno było jasne, że kiedy do Potulickich zgłosił się inż. Huss, przedstawiając projekt trasy kolejki dojazdowej (pierwotnie projektowanej jako ruch towarowy do i z papierni) przez Skolimów do Słomczyna, Potuliccy zobaczyli w tym wielką szansę. I tu historia Konstancina przyspiesza.

Witold hrabia Skórzewski – dobrze wykształcony, bywały w świecie, z otwartym umysłem, znakomity organizator i świadomy biznesmen, niezwłocznie rozpoczął parcelację dóbr oborskich na terenach planowanej trasy kolejowej. Tak zrodził się pomysł uzdrowiska. Na bazie doświadczeń ze swoich podróży Skórzewski postanowił, by tworzone letnisko uczynić miejscem nowoczesnym, zapewniającym wypoczynek na najwyższym poziomie, wręcz elitarnym, na kształt podberlińskiego Grünewaldu.
Aby letnisko nabrało określonych ram prawnych, założono „Towarzystwo Akcyjne Urządzenia Ulepszonych Miejscowości Letniczych”. Jego akcjonariuszami byli zarówno hrabia Skórzewski, jak i przedstawiciele jego arystokratycznej sfery: Maciej książę Radziwiłł, Władysław hrabia Melżyński i Edward hrabia Żółtowski, którzy dostarczyli odpowiednich funduszy. Nabyło ono od majątku „Obory” sporą przestrzeń ziemi z lasem, stanowiącą folwark „Konstancya.” Wytyczono 261 parceli, każda mierzyła 10 tys. łokci kwadratowych, czyli około 3,3 tys. m kw. Statut Towarzystwa przewidywał: „Wille ze wszystkich stron muszą mieć fasady, nie mogą być wyższe nad dwa piętra i przynajmniej o 20 łokci (ok. 11 m) w głąb muszą być oddalone od ulicy, o 10 łokci od granicy terenów sąsiednich i na każdej parceli wzniesiony być może tylko jeden dom (…). Każda parcela ma być oparkaniona i służyć wyłącznie i jedynie do wybudowania na niej domu mieszkalnego ze zwykłymi dodatkami i aneksami. Parceli nie można dzielić i odsprzedawać częściowo”.
Ponadto na terenie letniska obowiązywał zakaz prowadzenia działalności gospodarczej oraz zakaz wjazdu wszelkich pojazdów od wieczora do późnego ranka. Teren był skanalizowany i każdy właściciel musiał się zobowiązać, że przyłączy swój dom do instalacji. Był wodociąg – wieża ciśnień czerpała wodę ze studni artezyjskiej. Działało oświetlenie elektryczne, telefon, regularna siatka utwardzonych ulic nazwanych imionami znakomitych Polaków znanych ze swojej działalności patriotycznej i niepodległościowej. Pamiętajmy, że mamy pierwszą dekadę XX w, a Polski oficjalnie nie ma na mapach Europy.

Kolejka wilanowska – wpływ na historię Konstancina
Od 1895 r. kolejka wilanowska kursująca z Placu Unii Lubelskiej w Warszawie do Wilanowa jest przedłużana w kierunku południowym. Początkowo linia obsługiwana jeszcze przez zaprzęgi konne (potem pojawiły się lokomotywy parowe) jest budowana jako linia towarowa obsługująca ruch do i z papierni w Jeziornie-Fabrycznej (Mirkowie). Potem dobudowana zostaje bocznica prowadząca przez teren letniska. Dworzec kolejowy znajdował się w okolicy obecnego Centrum Hydroterapii „Eva Park&Spa”, zaś kolejka dojeżdżała do parku mostkiem przy Hugonówce. Podróż z Warszawy trwała godzinę. Wówczas tężni jeszcze nie było.
Park w letnisku tworzony był z pustkowi i lasów na piaszczystych wydmach, wymagał zatem znacznych nakładów. Naturalnie znajdowały się tam głównie sosny i brzozy, z domieszką dębu, olszyn, ale dosadzano sztucznie inne gatunki drzew. Nawieziono dwułokciową warstwą glin i torfów, aby nasadzenia miały dobre warunki rozwoju. Największe prace robione były jednak podczas poprowadzenia koryta Jeziorny w kilku kierunkach przez park, porobieniu licznych wodospadów i jezior ze sztucznymi wyspami. Całość projektowana była w stylu angielskim. Jak donosił Dziennik Poznański, 4 września 1898 roku przewidziano liczne tereny rekreacyjno-sportowe, restauracje z halą koncertową oraz pijalnią wód mineralnych. Park porównywano do Wyspy Św. Małgorzaty w Budapeszcie.
W 1912 roku akcjonariusze Towarzystwa Akcyjnego Ulepszonych Miejscowości Letniczych likwidują towarzystwo. Jednocześnie występują do władz państwowych o powołanie w Konstancji samorządu mieszkańców i nadanie jej statutu stacji klimatycznej i uzdrowiskowej.
Lata okupacji i czas powojenny
Podczas II wojny światowej historia Konstancina była smutna – jak wielu innych miejscowości – wiele zabytkowych willi zostało zajętych przez Niemców. W tych niezajętych organizowano szpitale polowe, rozwijała się konspiracja i ukrywano uciekinierów z Warszawy.
Po zakończeniu wojny komunistyczna władza odebrała prawowitym właścicielom wiele willi na terenie Konstancina, przeznaczając je na lokale kwaterunkowe, co wpłynęło na dewastację zabytkowych budynków.
W 1965 r. na terenie Konstancina, na głębokości 1600 m pod powierzchnią ziemi, zostały odkryte bogate złoża solanki termalnej. Zaczęły wówczas powstawać sanatoria uzdrowiskowe.



