Niby z jednej strony wszyscy rozumiemy konieczność istnienia jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych w Konstancinie i cieszymy się, że panowie strażacy są z nami, szczególnie kiedy dzieje się coś złego. Ale z drugiej strony na konstancińskich forach internetowych (i nie tylko tam) co jakiś czas pojawia się pytanie: czy ta syrena musi tak ciągle wyć? Przecież w dobie internetu, pagerów, SMSów, MMSów, komunikatorów i innych cudów techniki chyba nie musi. Do niedawna też tak myśleliśmy. Ale okazuje się, że jednak MUSI, co my mieszkańcy powinniśmy przyjąć z pokorą i wdzięcznością. Przedstawiamy wyjaśnienie na bazie opracowania strażaków z OSP Jeziorna zamieszczonego na stronie internetowej jednostki kliknij tutaj. Wpis wyjaśnia wszelkie okoliczności działania syren alarmowych i szczegółowo analizuje sytuację. My dokonaliśmy skrótu i wyjaśniamy meritum.
Jak działa strażnica?
Przede wszystkim trzeba zrozumieć, że w Konstancinie mamy Ochotniczą Straż, co oznacza, że składa się ona z osób doskonale przygotowanych do udzielania pomocy poszkodowanym w różnych okolicznościach, które jednak na co dzień funkcjonują poza strażnicami (pracują, mieszkają, miewają urlopy poza Konstancinem). W przypadku OSP strażaków trzeba przywołać do strażnicy, aby mogli wyruszyć do zdarzenia.
Dlatego właśnie kluczowym elementem jest system przywoławczy – czyli syrena. Każda strażnica połączona jest z centralnym stanowiskiem dowodzenia, czyli Stanowiskiem Kierowania Komendanta Powiatowego (SKKP), z którego przychodzi zawiadomienie o konieczności włączenia się danej jednostki do akcji ratunkowej. Istotne są dwa czynniki: system przywoławczy musi być stosunkowo niezawodny i niezależny oraz musi mieć możliwość komunikacji dwukierunkowej tj. ze stanowiska dowodzenia do strażnicy, ale także odwrotnie. SKKP musi bowiem wiedzieć, czy sygnał alarmowy dotarł do strażaków. Jeśli nie, konieczne jest skierowanie do akcji innej jednostki. Obecnie łączność ta realizowana jest drogą radiową. W dużym skrócie działa to tak, że stanowisko dowodzenia wysyła odpowiedni sygnał i, jeśli adresowany jest on do danej strażnicy, następuje automatyczne włączenie syreny. Jednocześnie wysyłany jest sygnał zwrotny o poprawności załączenia systemu przywołania.
Nowoczesne technologie w służbie OSP
Wszelkie komunikacyjne technologie cyfrowe pracują na systemach zewnętrznych – intrenecie, GSM, kartach SIM, aplikacjach, a zatem są zależne od podmiotów trzecich. Technologie te obarczone są szeregiem wad, jeśli spojrzymy na nie z punktu widzenia bezpieczeństwa ludności:
- są niedostępne w przypadku braku prądu (a przecież czasem mały deszcz w Konstancinie powoduje braki w dostawach!)
- są niedostępne w przypadku awarii u operatora
- są niedostępne w przypadku awarii urządzenia odbiorczo-nadawczego u konkretnego strażaka
- są bezużyteczne w przypadku brak zasięgu sieci w dalej lokalizacji – jak ma to miejsce u nas w Oborach
- są obciążone tzw. czynnikiem ludzkim – zapomnienie urządzenia z domu
- wykorzystują dużą liczbę urządzeń zaangażowanych do komunikacji zarówno po stronie operatora jak i strażnicy (a każde może ulec uszkodzeniu)
- wymagają dodatkowych obciążeń finansowych
Wszystkie te czynniki cechują się stosunkowo wysokim prawdopodobieństwem zaistnienia. I pozostają poza jakąkolwiek kontrolą OSP. I nie chodzi tu o to, że OSP miałoby naprawić zaistniałe awarie, ale o to, że strażacy nie będą o nich wiedzieć, co w sytuacji zagrożenia życia czy zdrowia jest kluczowe. Dlatego należy uznać, że systemy te nie spełniają warunku skutecznego powiadomienia strażaków o konieczności wyjazdu na akcję, a tym samym nie spełniają wymogów Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 15 września 2014 r. w sprawie zakresu, szczegółowych warunków i trybu włączania jednostek ochrony przeciwpożarowej do Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego (Dz. U. poz. 1317).
Ponadto należy zwrócić uwagę na fakt, że OSP są organizacjami pozarządowymi, a zatem mają bardzo ograniczony budżet. Potrzeby finansowe dotyczące sprzętu niezbędnego przy akcjach ratunkowych są bardzo duże i nie ma możliwości obciążania budżetu kosztami rozwiązań technologicznych wątpliwej skuteczności.
Strażacy OSP Jeziorna podejmowali próby wdrożenia różnych nowoczesnych technologii, testowali aplikację e-remiza, tworzyli własne rozwiązania, jednak żadne nie sprawdziło się w 100%. Strażacy kładą nacisk na niezawodność alarmowania, dlatego w praktyce wykorzystywanych jest jednocześnie wiele różnych rodzajów powiadamiania. Strażacy zapewniają także, że dokładają wszelkich starań, aby minimalizować uciążliwość wyjącej syreny. Pierwsze osoby, które dotrą na wezwanie do remizy OSP, często przerywają alarmowanie, gdy upewnią się, że na wezwanie udaje się już wystarczająca liczba strażaków. Jeśli zaś w remizie znajduje się odpowiednia liczba strażaków gotowych do wyjazdu, syrena nie jest uruchamiana.
Strażacy, narażając swoje życie i zdrowie, podążają nam na ratunek, kiedy tego potrzebujemy, zaś wyjąca syrena oznacza, że ktoś ma kłopoty. Zatem słysząc sygnał, wyślijmy ratownikom w myślach dużo pozytywnej, wspierającej energii, a za poszkodowanych trzymajmy kciuki. To możemy zrobić.

Inicjatorka powstania konstancińskiej Gminnej Rady Działalności Pożytku Publicznego, Prezes Zarządu Fundacji NIKA, koneserka dobrych książek i filmów, wielbicielka Pink Floyd-ów.



