Święta Bożego Narodzenia – oczekiwanie
W tradycji katolickiej Adwent (z łac. adventus – przyjście, przybycie) to okres w roku liturgicznym, który trwa od 23 do 28 dni i obejmuje cztery kolejne niedziele przed 25 grudnia. To czas przygotowania do obchodzenia Uroczystości Narodzenia Pańskiego, ale także czas oczekiwania na powtórne przyjście Chrystusa na końcu świata. W przeciwieństwie jednak do Wielkiego Postu, Adwent to pobożne, ale radosne oczekiwanie.
Pierwszą „okazją” do świętowania jest wspomnienie św. Łucji, obchodzone 13 grudnia. Ciekawostką jest, że w kalendarzu juliańskim dzień ten przypadał 10 dni później, w związku z czym uroczystość św. Łucji odbywała się 23 grudnia. A kim była św. Łucja? Została ona poddana torturom, podczas których pozbawiono ją wzroku, po tym jak niedoszły mąż oskarżył ją o bycie chrześcijanką. W wyniku cudu jej wzrok został jednak przywrócony. Zginęła przebita mieczem. W kościele katolickim jest uważana za patronkę dziewic i ociemniałych, ale jest też traktowana jak patronka światła i nadziei. Tego dnia w Skandynawii (gdzie zazwyczaj jest już noc polarna) odbywają się pochody dziewcząt niosących na głowach zapalone świeczki. Są one ubrane w białe stroje. Reszta uczestników także niesie swoje lampiony. Tradycyjnie tego dnia spożywa się drożdżowe bułeczki z szafranem i rodzynkami w kształcie liter S, popijając kawą oraz gløggiem, czyli gorącym napojem z czerwonego wina, przypraw i suszonych owoców.
W Polsce od św. Łucji rozpoczynały się przygotowania do nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Z tym dniem wiążą się także różnego rodzaju wróżby, np. obserwacja pogody przez 12 dni po św. Łucji, które miały przepowiadać aurę w kolejnych miesiącach nowego roku. Według wierzeń starosłowiańskich tego dnia większą aktywność wykazywać miały czarownice, dlatego w stajniach i oborach rozkładano ciernie i poświęcone zioła, by odstraszyć złe moce, a obejścia okadzano.
Wierzenia związane z Wigilią
Wigilia czyli dzień poprzedzający Święta Bożego Narodzenia. W tym szczególnym dniu o północy cała przyroda miała doświadczać niezwykłych przemian – zwierzęta mówiły ludzkim głosem, kwiaty na chwilę rozkwitały pod śniegiem, woda w studniach i strumieniach nabierała leczniczych właściwości i przemieniała się w miód, wino lub płynne złoto.
Wierzono także, że tego dnia dusze zmarłych opuszczają zaświaty i niewidzialne mogą przybywać do swoich żyjących bliskich. Dlatego w Wigilię dmuchano na krzesła, ławy czy stołki, zanim można było na nich usiąść. Mówiło się przy tym: „posuń się, duszyczko”. Nie można było tego dnia chlustać pomyjami, jeśli nie ostrzegło się wcześniej: „uciekajcie wszystkie dusze, bo ja wodę wylać muszę”. Należało także pozostawić uchylone drzwi, aby dusze mogły bez problemu poruszać się po domu i w stosownym czasie z niego wyjść.
W Wigilię nie pożyczano niczego sąsiadom, aby dostatek nie opuszczał domu. Za to praktykowano drobne kradzieże dla żartu. Komu udało się coś zwędzić, mógł liczyć na pomyślność w transakcjach handlowych w nadchodzącym roku. Oczywiście skradzione przedmioty oddawano właścicielom.
Zwyczaje wigilijne
Dom ozdabiano przede wszystkim snopami zbóż i słomą, zaś pod obrus wkładano siano. Miały one zapewnić urodzajny nadchodzący rok i dobre plony. Powszechnie spotykane było strojenie domów zielonymi gałązkami świerkowymi lub jodłowymi, bądź metalową obręczą udekorowaną gałązkami. Wieszano na nich domowe ciasteczka, owoce, orzechy i papierowe ozdoby. Taka forma choinki nazywała się podłaźniczką, wiechą lub bożym drzewkiem. Miała chronić od nieszczęść i chorób, zapewnić dostatek, zgodę i miłość w rodzinie, a pannom zapewniała szybkie małżeństwo. Wyschnięta podłaźniczka nigdy nie była wyrzucana – zakopywano ją w bruzdach zagonów lub dodawano do karmy dla zwierząt. Pięknie ustrojona choinka w dziś znanej formie to tradycja stosunkowo młoda – pierwsze drzewka pojawiły się na terenie Polski w miastach, w domach ewangelików pochodzenia niemieckiego. Potem choinka zagościła powszechnie na Pomorzu, Warmii i Mazurach, gdzie kulturowe wpływy niemieckie były najsilniejsze.
Opłatek
Wigilijna wieczerza to najważniejszy moment całych Świąt Bożego Narodzenia. Tradycja nakazuje rozpocząć ją wraz z ukazaniem się na niebie pierwszej gwiazdy, na pamiątkę gwiazdy betlejemskiej. Wieczerzę rozpoczyna obrzęd dzielenia się opłatkiem, co jest zwyczajem nieznanym nigdzie indziej poza Polską. Obyczaj ten wywodzi się z rytuałów starochrześcijańskich, kiedy to w kościołach podczas nabożeństwa konsekrowano płaskie chleby ofiarne, które następnie uroczyście łamano i podczas komunii podawano wiernym. Opłatki we współczesnej formie powstają z wypieku ciasta z mąki pszennej i wody w formach, w których znajduje się matryca z wytłoczonymi scenami Bożego Narodzenia. Zwyczaj dzielenia się opłatkiem przyjęła początkowo tylko szlachta, ale nastąpiło to dopiero w XVIII w. Potem zwyczaj ten rozprzestrzenił się szybko po całym kraju, poza rejonami z wpływami niemieckimi, które zaadoptowały go dopiero na początku XX w. W obrządku prawosławnym Wigilia rozpoczyna się dzieleniem się bułką przaśną zwaną proskurą lub prosforą. Na wsiach opłatkiem i resztkami z wigilijnego stołu dzielono się także ze zwierzętami. Wierzono, że opłatkiem można podzielić się także z duszami zmarłych. Wolne miejsce dla podróżnego lub niespodziewanego gościa, którym mógł być także gość z zaświatów, było obowiązkowe. Przy wolnym nakryciu każdy z biesiadników kładzie kawałek swojego opłatka.
Potrawy wigilijne
Dawniej, zwłaszcza w domach chłopskich, przyrządzano 12 potraw wyłącznie z płodów ziemi, czyli z wszystkiego, co w polu, w lesie, w ogrodzie i w wodzie, jako hołd składany Ziemi-Żywicielce.
Na honorowym miejscu na wigilijnym stole stawiano bochenek chleba, a na Łemkowszczyźnie także czosnek. Miał on gwarantować zdrowie i siłę, a także dawał ochronę przed czarami.
Tradycyjnymi potrawami postnymi były: kisiel owsiany, zupa owsiana, zupa z siemienia lnianego. Ponadto obowiązkowo musiały pojawić się ziemniaki, potrawy z kapusty, rzepy, grochu, fasoli, maku, grzybów, kasz, a także suszone owoce (w tym kutia i kompot z suszu). Z czasem potrawy te zmieniały się – przywitaliśmy na stołach ryby (głównie we dworach i u rybaków), kluski z makiem, pierogi z kapustą i grzybami lub z soczewicą, zupy: grzybową, migdałową, rybną, barszcz. Z ciast dominowały różnego rodzaju makowce i piernik. Obyczaj nakazuje skosztować każdej potrawy z wigilijnego stołu, nawet tej, za którą nie przepadamy. W ten sposób okazywano szacunek płodom ziemi.
Wróżby wigilijne
Najmniej znane są zwyczaje związane z podrzucaniem pod sufit kutii lub gotowanego grochu – najlepiej, by przykleiły się do sufitu. Rzucano także pasmo słomy, aby w kolejnym roku obrodziło zboże. Siano spod obrusa dodawano do paszy krowom i koniom, aby dobrze się chowały.
Podczas wieczerzy nie wolno było wstawać od stołu („aby nie rozbiegały się kury, a chleb trzymał się domu”), co gwarantowało zdrowie, pomyślność i dostatek. Podczas wieczerzy zaklinano także rzeczywistość – przy jedzeniu zbóż mawiano: „mnóż się zboże”, a podczas jedzenia potraw z kapustą proszono: „składaj się kapusto” itd.
Dla dusz zmarłych pozostawiano poczęstunek w postaci nieuprzątniętego stołu po wieczerzy. Wierzono także, że łuska z wigilijnego karpia lub kawałek rybiej ości zapewnią dostatek i majętność.
O przyszłości wiele podobno mówiła pogoda: niebo gwiaździste było dobrym prognostykiem na obfite zbiory, mgła wróżyła rok mokry, sprzyjający szkodnikom, dobrze widoczna droga mleczna oznaczała rok bogaty w mleko, leśne jagody i grzyby. Cienie rzucane na ścianę przez domowników były bacznie obserwowane, gdyż wróżyły zdrowie (gdy cień był wyraźny) lub chorobę, a nawet śmierć (gdy cień był niewyraźny lub słaby). Dziewczęta po skończonej wieczerzy wychodziły na dwór i wolały: „hop, hop, pośniku, odezwij się zalotniku!” i nasłuchiwały, z której strony odezwie się echo. Z tej strony miał bowiem nadejść oblubieniec.

Fot. QueenCarolyn z Pixabay
Św. Mikołaj
Podobnie jak tradycja ubierania choinki, zwyczaj obdarowywania się prezentami dotarł na ziemie polskie z tradycji niemieckiej. Obyczaj ten przyjął się najszybciej we dworach szlacheckich, natomiast na wsiach jeszcze na początku XX w. nie był tak popularny. Św. Mikołaj obecny jest głównie w Polsce centralnej. Na Kaszubach i w części Wielkopolski króluje Gwiazdor lub Gwiazdka, w Wielkopolsce Stary Józef, na Śląsku Dzieciątko Jezus, konik Szemel na Warmii, na Mazurach Nikolaus, a w Małopolsce – Aniołek.
Kolędowanie
Po wieczerzy kolędowanie czas zacząć. Pierwsze kolędy pochodzą z XV w. Były tłumaczeniem pieśni czeskich lub łacińskich, a śpiewano je dostojnie, uroczyście. Przykładem takiej kolędy jest Anioł pasterzom mówił. Polskie kolędy powstawały w XVII i XVIII w. Tekst kolędy W żłobie leży napisał Piotr Skarga, do melodii zbliżonej do poloneza koronacyjnego Władysława IV. Z kolei Bóg się rodzi to utwór, którego autorem jest Franciszek Karpiński. Pisano i śpiewano także pastorałki. Kolędy rozbrzmiewały w kościołach do 2 lutego, czyli święta Matki Boskiej Gromnicznej.
Pasterka
Zwieńczeniem uroczystości wigilijnych była i jest do dziś uroczysta msza święta – jutrznia odprawiana o północy, zwana pasterką. W niektórych regionach nazywana jest także północką. Do liturgii Kościoła katolickiego wprowadzono pasterkę w VI w. W Polsce była obecna od średniowiecza i towarzyszyły jej zabawy, takie jak wyścigi bryczek i furmanek (sań w czasie śniegów) po drodze do kościoła. Wierzono, że ten, kto pierwszy przekroczy próg świątyni, ten najprędzej będzie zbierał zboże z pola w nadchodzącym roku. Podobne zawody miały miejsce podczas drogi powrotnej.
Boże Narodzenie
Dzień 25 grudnia traktowano z nadzwyczajną powagą – spędzano go w gronie rodzinnym, odpoczywając przy zastawionych stołach, przy rozmowach i kolędowaniu. Nie wolno było w tym dniu wykonywać żadnych czynności gospodarskich (z wyjątkiem niezbędnego obrządku inwentarza), a nawet gotować czy ciągnąć wody ze studni. Zabronione było także: przeglądanie się w lustrze, poprawianie w ciągu dnia zaplecionych rano warkoczy, nie urządzano tego dnia hucznych zabaw i nie składano wizyt (poza najbliższą rodziną). Spokój i pobożna powaga domów tego dnia nie mogła zostać niczym zakłócona.
Św. Szczepana
Z kolei 26 grudnia, czyli w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, rozpoczynał czas zabaw i ogólnej wesołości. Na św. Szczepana w kościele święcono owies i inne ziarna zbóż i z chóru obsypywano nimi księdza idącego z tacą (rzekomo na pamiątkę męczeńskiej śmierci świętego przez ukamienowanie). Po wyjściu z kościoła kawalerowie obsypywali ziarnem panny. Po południu zaś chadzano do siebie wzajemnie składać sobie życzenia. Z każdego kolejnego domu zabierano ze sobą w dalszą drogę co najmniej jedną osobę, przez co grupa stawała się coraz większa, a zabawa coraz weselsza. Św. Szczepan jest patronem koni, dlatego często prowadzono ze sobą tego czworonoga.
Źródła:
Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne Barbara Ogrodowska.

Inicjatorka powstania konstancińskiej Gminnej Rady Działalności Pożytku Publicznego, Prezes Zarządu Fundacji NIKA, koneserka dobrych książek i filmów, wielbicielka Pink Floyd-ów.



