Wiosna, panie, wiosna …
Wiosna nieśmiało zaczyna pukać do naszych drzwi, co oznacza ni mniej, ni więcej, zwiększoną ilość turystów w Konstancinie, przechadzających się najczęściej w obrębie Parku Zdrojowego. Warto wyjść z tego obszaru i pospacerować kilka przecznic dalej, żeby obserwować wyjątkową architekturę przedwojennego Konstancina.
Najciekawsze piesze wycieczki powinny odbywać się w okresie przedwiośnia i wiosny z dwóch powodów. Pa pierwsze – promienie ciepłego słońca przebijają się bez problemu przez korony drzew, dając nam dużą przyjemność ze spaceru. Po drugie – bujna zieleń ogrodów jest jeszcze uśpiona, dzięki czemu widać wszystko to, co przez pół roku potrafi być zakryte… Ulica Jana Matejki, granicząca z parkiem, jest pełna pięknych przedwojennych zabytkowych willi. Znajdziemy tu także współczesną architekturę wkomponowaną w dawniejsze style architektury stosowane między innymi przez braci Czosnowskich. Ciekawostką ulicy może być fakt, że jest to najlepiej oświetlona ulica w całym Konstancinie – ale to zweryfikujecie tylko wieczorem. W jej obrębie znajduje się kilka przedwojennych nieruchomości:
Zabytkowe konstancińskie wille
„Willa pod Kogutem”, czyli „Wierzbówka”, z 1904 roku jest opuszczona od kiedy pamiętam. Latem 1939 roku mieszkał w niej Stefan Ossowiecki, przedwojenny jasnowidz, który przewidział swoją własną śmierć w okupowanej Warszawie. Dziś, przechodząc obok „Wierzbówki”, możemy odnieść wrażenie, że jest to niedokończony współczesny projekt budowlany. A przecież ten budynek ma już ponad 120 lat!
Willa „Biruta” (NIE Bieruta) z 1914 roku – ulubiona willa PanaUrbexa – czyli dwukondygnacyjna, podpiwniczona budowla, która pierwotnie była filią warszawskiego Hotelu Bristol. W czasie drugiej wojny światowej zajęta przez okupanta. Po wojnie znacjonalizowana dekretem Bieruta, stała się „kwaterunkiem”, a na przełomie stuleci wróciła do spadkobierców. Została sprzedana pewnej spółce, która wykorzystała jej historię do oszukania kilkuset inwestorów na prawie 40.000.000 złotych. Dziś po licznych licytacjach komorniczych jest własnością innej spółki, która ma w planach rewitalizację willi na cele swojej działalności.
Willa „Zorza” wybudowana w 1905 roku, zmieniając właścicieli, w rękach prywatnych była aż do końca wojny. W latach 1945-1949 mieściła się w niej brytyjska misja wojskowa, później do lat 70. XX wieku stała się kwaterunkiem dla niezamożnych rodzin. Następnie utworzono w niej jedną z filii domu dziecka. Na przełomie wieków opustoszała, ale niedawno zmieniła właściciela i aktualnie jest rewitalizowana.
Willa „Szarotka”, dziś przemianowana na „Stokrotka”, znajduje się prawie na końcu ul. Matejki. Jest piękna i niezbyt duża, wybudowana tak samo jak „Biruta” w roku wybuchu I wojny światowej. Mieszkała w niej rodzina przedsiębiorców Bieńkowskich, która ufundowała ołtarz boczny pobliskiego kościoła przy ulicy Batorego. Ołtarz został stworzony według projektu Józefa Dziekońskiego, budowniczego i restauratora stu kościołów w Polsce! Zaprojektował on również kilka nieruchomości mieszkalnych i budynków użyteczności publicznej, z czego zdecydowaną większość właśnie w Konstancinie.
U zbiegu ulic Matejki, Sobieskiego i Żeromskiego (sic!) znajduje się nieruchomość do złudzenia przypominająca zabytek. Ale niech Was nie zmyli jej wygląd – budynek jest współczesny i jeszcze do niedawna był wystawiony na sprzedaż za niemałą fortunę.
Zachęcam Was do spacerowania poza obrębem przetartych szlaków naszego miasta, bo naprawdę warto.
Rdzenny mieszkaniec Konstancina, pasjonat jego historii, gawędziarz, prowadzi dwie strony na FB „Urbex Konstancin”, gdzie pokazuje zapomniane zakamarki gminy, oraz „Wycieczki po Konstancinie”, gdzie można wspólnie z grupą turystów wybrać się na wycieczkę i poznać różne historie tego jakże fascynującego miasta.



