Nie będzie lepszego momentu niż początek listopada, żeby napisać o tym niezwykłym miejscu na mapie Konstancina. Miejscu, które woła o ratunek. Miejscu, którego za chwilę nie będzie. Wszak ochrona dziedzictwa narodowego i konieczność zachowania dowodów minionych epok jest naszą powinnością wobec przeszłych i przyszłych pokoleń. Stosunek do zmarłych i miejsc ich pochówku jest świadectwem pokory wobec nieuniknionego. Ale niestety nie w Konstancinie…
Pamiątka historyczna
Cmentarz w Maryninie zlokalizowany jest pomiędzy Skarpą Oborską a drogą 724 do Góry Kalwarii, ok. 300 m w kierunku wschodnim od przepompowni gazu zlokalizowanej przy trasie. Jest on miejscem pochówku żołnierzy niemieckich i rosyjskich poległych w okolicy w czasie walk 18 października 1914 r. i 3 sierpnia 1915 r. Tyle że wśród pochowanych po stronie niemieckiej są nazwiska: Fabiański, Rekowski, Moczinski, Rogoziński. Po stronie rosyjskiej też nie brakowało Polaków, jednak armia rosyjska nie wyposażała swoich żołnierzy w nieśmiertelniki, zatem trudno było o identyfikację zmarłych. Były to armie zaborców, do których obywatele polscy byli wcielani siłą.
Za budowę tutejszego cmentarza zaplanowanego na planie koła odpowiadały bezpośrednio niemieckie władze wojskowe po zajęciu przez Niemców Królestwa Polskiego. Wówczas popularne było tworzenie nekropolii wojennych, w których składano poległych. Ten cmentarz miał w założeniu pełnić funkcję mauzoleum, czyli miejsca pochówku bohaterów. Dlatego na nagrobkach nie zostało użyte słowo „soldaten”, a określenie „krieger” – wojownicy. Założenia cmentarza nawiązują do starożytnych tradycji funeralnych, celtyckich menhirów oraz ziemnych kurhanów. Na cmentarz prowadziła kamienna brama. Nieznani żołnierze zostali pochowani w mogile zbiorowej w centralnej części kręgu. Miejsce oznaczono granitowym głazem z inskrypcją. Groby zidentyfikowanych żołnierzy posadowione zostały w okręgu zewnętrznym. Nekropolia otoczona była kamiennym murem wysokim na 60 cm.

Miastem umarłych w Maryninie zachwycał się Stefan Żeromski spacerujący po okolicach Konstancina z córką Moniką. Opisał go w swoim opowiadaniu „Pomyłki”.
Przy cmentarzu postawiona została tablica opisująca obiekt i historyczne tło jego powstania. Oznakowanie zostało ufundowane ze środków prywatnych, z inicjatywy redaktorów portalu historycznego Okolice Konstancina, przy współpracy młodzieży z konstancińskich szkół i harcerzy.
Cmentarz w Maryninie – degradacja i wstyd
Jeszcze kilka lat temu cmentarz wyglądał jak na zdjęciu powyżej. Dziś fotografowanie tego miejsca mija się z celem, bo wszystko jest tak zarośnięte, że na zdjęciach widać tylko roślinność. Kilka dni temu 27 Konstancińska Drużyna Harcerzy „Watra” zamieściła na facebooku relację ze swojej bytności w Maryninie. Chaszcze i chwasty przerosły oczekiwania młodzieży. Wielu kamiennych mogił nie można odnaleźć w gąszczu roślinności, napisy na nagrobkach ulegają zatarciu. Historyczne założenia cmentarza zginęły w otchłani niekontrolowanej zieloności.
Nie wszyscy mieszkańcy Konstancina-Jeziorny wiedzą o tym miejscu, mało który turysta tu dociera. W okolicy jest/było (?) jeszcze kilka podobnych miejsc pochówku poległych w tamtym czasie. Niektóre znikają „legalnie”, bo właściciel terenu zrobił ekshumację i teren zaorał, a inne poddają się sile przyrody.
Jeśli w najbliższych latach nie zostaną podjęte intensywne kroki w kierunku renowacji cmentarza, miejsce to zniknie bezpowrotnie. Sytuacja, z jaką mamy do czynienia, jest zupełnie niezrozumiała i bezprecedensowa. Włodarze naszego miasta dotychczas nie interesowali się losem tego zabytku. Tzn. cmentarz został wpisany jako obiekt do Gminnej Ewidencji Zabytków. Jednak trzeba wiedzieć, że wpis do GEZ ma charakter jedynie dokumentacyjny i nie zmienia statusu miejsca. Ponadto nie można mylić GEZ z rejestrem zabytków prowadzonym przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Dopiero wpis do rejestru daje możliwości ubiegania się o dotacje na renowację.
Przepisy sobie, a urzędnicy sobie
Tymczasem w naszym kraju obowiązują przepisy, dotyczące ochrony takich miejsc, w szczególności chodzi o ustawę z dnia 28 marca 1933 r. (to nie jest pomyłka w dacie) o grobach i cmentarzach wojennych.
Obowiązek moralny dbania o miejsca pochówku żołnierzy definiuje art. 2 tego aktu, który określa, że groby wojenne bez względu na narodowość i wyznanie osób, w nich pochowanych, oraz formacje, do których osoby te należały, mają być pielęgnowane i otaczane należnym tym miejscom szacunkiem i powagą. Rodzi się zatem pytanie, czy dopuszczenie do sytuacji, w której zaniedbywany przez lata cmentarz zarasta chwastami, a nagrobki rozsypują się i znikają w czeluściach roślinności, ulegając jednocześnie korozji i degradacji, wypełnia tę normę prawną?
Wróćmy do ustawy: art. 6 ust 1 wskazuje, że cmentarze wojenne pozostają pod opieką Państwa, art. 6 ust 2 precyzuje, że koszty budowy i utrzymywania, w tym remontów, grobów i cmentarzy wojennych są ponoszone ze środków budżetu państwa, zaś ust 2 dookreśla, iż zwierzchni nadzór polegający na sprawdzaniu i kontrolowaniu działań podległych jednostek pod względem legalności i podejmowania decyzji administracyjnych sprawuje minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego. Mamy winnego? No nie do końca.
Art. 5a.bowiem wskazuje na wojewodę jako osobę odpowiedzialną za zatwierdzanie planów cmentarzy wojennych oraz sprawy dotyczące ogólnego zarządu cmentarzy wojennych, a w szczególności sprawy związane z ewidencją, remontem i utrzymaniem grobów i cmentarzy wojennych oraz sprawy związane z uregulowaniem własności gruntów, zajętych pod cmentarze wojenne. I tu mamy pierwszy punkt zaczepienia – z pogłosek krążących po mieście wynika, że status terenu, na którym zlokalizowana jest nekropolia w Maryninie pozostaje niejasny. Podobno w sprawę zaangażowane są SGGW, UMiG Konstancin-Jeziorna, a niewykluczone, że także osoby prywatne, którym SGGW miało rzekomo sprzedać teren podzielony uprzednio na działki. Piszę „podobno”, bo Geoportal nadal pokazuje działkę 86 obrębu 0015 jako jedną całość, co przeczyłoby tym pogłoskom. Należałoby zapewne ustalić stan faktyczny, a w przypadku niejasności ewentualnie zwrócić się do Wojewody Mazowieckiego o podjęcie działań zmierzających do uregulowania tej kwestii w taki sposób, aby istniała szansa na pozyskanie dotacji zewnętrznych na działania rewitalizacyjne. To z kolei będzie możliwe tylko wówczas, gdy cmentarz zostanie wpisany do rejestru zabytków.
Idźmy dalej: art. 7. ust 1 deleguje bezpośrednią odpowiedzialność za dozór nad stanem grobów i cmentarzy wojennych na gminy. Ust. 2. dookreśla, że w razie uszkodzenia grobu lub jakichkolwiek urządzeń na cmentarzu wojennym wójt (burmistrz, prezydent miasta) jest obowiązany zawiadomić o tym wojewodę. W tym kontekście pojawiają się pytania: kiedy przedstawiciel naszej gminy ostatni raz zapoznał się z jego stanem i czy wojewoda został powiadomiony o tym, że naszej zabytkowej nekropolii za chwilę nie będzie?
Droga, której nie ma
Ponadto Polskę łączą umowy bilateralne z czterema sąsiadami, które ze względu na okoliczności historyczne są zainteresowane utrzymaniem w należytym stanie mogił swoich obywateli poległych poza granicami ich państw. Są to oczywiście Federacja Rosyjska, Ukraina, Białoruś i Niemcy. Warunki tych umów jasno precyzują, że strony zobowiązują się wzajemnie m.in. do utrzymywania mogił poległych na obcej ziemi w należytym porządku i zapewnienia dostępu obywatelom tych krajów do mogił ich przodków. Cmentarz w Maryninie zlokalizowany jest praktycznie w polu kukurydzy, co oznacza, że dotarcie do niego przed żniwami jest praktycznie niewykonalne bez użycia maczety. Co jest oczywiście nielegalne, bo właściciel tego pola miałby zapewne uzasadnione pretensje o tego typu praktyki. Nie istnieje żadna cywilizowana droga prowadząca do cmentarza. A podczas ewentualnych prac renowacyjnych droga dojazdowa będzie niezbędna. Na podstawie danych z Geoportalu można domniemywać, że działki 85 i 75 – sądząc po ich przebiegu i rozmiarach – pełniły kiedyś funkcję drogi łączącej trasę 724 i ul Baczyńskiego przebiegającej niedaleko nekropolii. Od wschodu cmentarz sąsiaduje bezpośrednio z Rezerwatem Skarpy Oborskiej. Wątpię czy przez teren rezerwatu uda się wytyczyć drogę dla zwiedzających. Odcięcie od drogi dojazdowej stanowiło symboliczne (a może celowe?) . Czy taki stan rzeczy można uznać za wypełnienie warunków międzynarodowej umowy związanej z umożliwieniem obywatelom np. niemieckim dostępu do tych mogił?
Cmentarz w Maryninie – miejsce zapomniane przez ludzi
Warto także przypomnieć, że Rzeczpospolita Polska jest stroną konwencji genewskich o ochronie ofiar wojny z dnia 12 sierpnia 1949 r. Zgodnie z art. 18 tej konwencji strony konfliktu zbrojnego zobowiązują się czuwać nad tym, aby zmarli byli grzebani z czcią i aby ich groby były szanowane, zgrupowane wg narodowości, należycie utrzymane i tak oznaczone, aby mogły być zawsze odszukane. Brak jakiegokolwiek oznakowania cmentarza, brak legalnej ścieżki dojścia do niego oraz ulegające degradacji, rozpadające się nagrobki, zanikające napisy raczej nie sprzyjają możliwości odszukania tych mogił.
Co dalej?
Można domniemywać, że rewitalizacja cmentarza w Maryninie pochłonie ogromne kwoty. Oczywiście trudno będzie znaleźć je w budżecie gminnym. Ratunkiem są więc fundusze zewnętrzne. Jednym ze źródeł finansowania mogą stać się dotacje unijne. Ich pozyskanie nie będzie proste, ale chyba nie jest niemożliwe. Szczególnie, kiedy zainteresowalibyśmy tematem nasze niemieckie miasto partnerskie Denzlingen.
Dedykuję ten tekst Panu Burmistrzowi Konstancina-Jeziorny oraz Radnym Rady Miejskiej obecnej kadencji, z apelem o pochylenie się nad losem zabytkowej nekropolii. Jeśli Państwo tego nie zrobią, to obawiam się, że Wasi następcy nie będą już mieli nad czym pracować, bo cmentarz zniknie z przestrzeni naszego miasta.
Źródła:
Mariusz Czyżak – „Prawna ochrona grobów i cmentarzy wojennych w polskim systemie prawnym”
Anna Mazurek – „Konstytucyjne i ustawowe uwarunkowania ochrony zabytkowych cmentarzy” rozprawa doktorska 2022 r.
Wirtualne Muzeum Konstancina

Inicjatorka powstania konstancińskiej Gminnej Rady Działalności Pożytku Publicznego, Prezes Zarządu Fundacji NIKA, koneserka dobrych książek i filmów, wielbicielka Pink Floyd-ów.



